wtorek, 26 sierpnia 2025

Marmurowa królowa Wiktoria na maltańskim słońcu

 


Pomnik królowej Wiktorii, Valletta, ilustracja z domeny publicznej: Wikimedia Commons

W samym sercu Valletty, miasta o murach z piaskowca i oknach pomalowanych na błękit i zieleń, jest plac, którego oficjalna nazwa brzmi Republic Square. Ale jeśli zapytasz mieszkańców, większość i tak powie: Pjazza Reġina – Plac Królowej.
Od końca XIX wieku stoi tam, dokładnie naprzeciwko zabytkowego gmachu Biblioteki Narodowej, marmurowy  pomnik brytyjskiej królowej Wiktoria (1819 - 1901), przedstawionej jako postaci siedzącącej na tronie ze wzrokiem utkwionym gdzieś ponad przechodniami.

Królowa Wiktoria  nigdy na Maltę nie przyjechała. Nie spacerowała po zatłoczonych uliczkach Valletty, nie patrzyła na złote kopuły kościołów. A jednak jej postać, wyciosana z marmuru przez sycylijskiego rzeźbiarza Giuseppe Valentiego, trafiła na sam środek stolicy. Był rok 1891, a Wyspa Rycerzy Maltańskich od pół wieku żyła w cieniu brytyjskiego imperium.

To, że stanęła właśnie tam, to wynik całej serii symbolicznych przesunięć. Na placu stał wcześniej pomnik Wielkiego Mistrza Zakonu Maltańskiego, António Manoela de Vilheny. Kiedy gubernator John Le Marchant zapragnął uporządkować przestrzeń, przeniósł starego bohatera do pobliskiej Floriany, a w jego miejsce zasadził pomarańczowe drzewa. Trzy dekady później ścięto je, aby zrobić miejsce dla marmurowej monarchini. Historia kolonii bywała bezlitosna – nawet drzewa musiały ustąpić królowej.

Ale rzeźba nie jest zwykłym portretem władczyni. Jeśli przyjrzeć się uważnie, można dostrzec delikatny szal narzucony na ramiona Wiktorii. To koronka maltańska – drobiazg, który łączy potęgę imperium z lokalnym rzemiosłem. Królowa rzeczywiście wspierała maltańskich koronczarzy: zamawiała rękawiczki i chusty, dzięki czemu sztuka ta przetrwała czasy kryzysu. Tak w kamieniu zapisano wdzięczność wobec patronki, która nigdy nie postawiła tu stopy.

Wokół cokołu widać dwa herby – brytyjski i maltański – jak dwa światy, splecione w marmurze i brązie. A jednak to miejsce, choć uroczyście odsłonięte w 1891 roku, najbardziej ożyło dziesięć lat później. W styczniu 1901 r. Maltańczycy przyszli na plac, by opłakać śmierć królowej. Monument stał się ołtarzem zbiorowej żałoby.

Przetrwał także najczarniejsze chwile. Podczas II wojny światowej niemieckie i włoskie samoloty bombardowały Maltę dzień po dniu przez ponad pięć miesięcy, wiele budynków legło w gruzach. Marmurowy pomnik Wiktorii nie uległ zniszczeniu, choć obity odłamkami poszarzał  od pyłu i erozji kamienia.

Czas jednak nie ma litości. Zniknęły palce z dłoni królowej, część berła, fragment diademu. Deszcz i słońce żłobiły w marmurze drobne rysy, a gołębie, których wiele wtedy było, zostawiały swój ślad bez pytania o zgodę. 

Dopiero w 2011 roku ruszyła pełna konserwacja. Specjaliści odrestaurowali brakujące elementy, wyczyścili kamień, przywrócili blask herbom. Do prac dołożyły się organizacje społeczne i prywatni sponsorzy – niby niewielka statua, a jednak traktowana jak wspólne dziedzictwo.

Dziś pomnik jest częścią codzienności. Obok siedzą turyści z kawą i pastizzi, dzieci biegają z goframi, a starsi Maltańczycy kręcą głowami, że wszystko się zmienia – poza królową, która siedzi tu niewzruszona. Choć oficjalnie mamy Republic Square, w języku codziennym zwycięża „Plac Królowej”. Pamięć bywa uparta.

Co jakiś czas jednak wraca pytanie: czy figura powinna tu stać? Krytycy widzą w niej symbol kolonializmu, inni mówią, że zburzenie byłoby fałszowaniem historii. I rzeczywiście – marmurowa monarchini stała się czymś więcej niż ozdobą. To punkt, w którym krzyżują się emocje: duma, sprzeciw, nostalgia, kontrowersja.

Kiedy więc będziesz w Valletcie i trafisz na niewielki plac otoczony kafejkami, spójrz na tę białą postać. Nie jest tylko pomnikiem. Jest świadkiem – czasów, gdy Malta była brytyjską kolonią, czasów bombardowań i odbudowy, a dziś – dyskusji o tożsamości i pamięci. Marmurowa królowa wciąż patrzy ponad głowami przechodniów. I w tym spojrzeniu odbija się nie tylko historia, ale i pytanie o przyszłość.




piątek, 15 sierpnia 2025

Sekret pomnika „Les Gavroches” w Valletcie

 

W Górnych Ogrodach Barraka w Valletcie (malt.: Il-Barrakka ta' Fuq ) znajduje się rzeźba „Les Gavroches”. W rzeczywistości jest to kopia z 2000 roku słynnej rzeźby Antonio Sciortino (1879-1947), znanego maltańskiego rzeźbiarza, wykonanej w 1904 roku.


"Les Gavroches", rzeźba Antonio Sciortino, 1904 r.,
Narodowe Muzeum Sztuk Pięknych w Valletcie, fot. Marek Sikorski

Oryginał tej rzeźby został przeniesiony do Narodowego Muzeum Sztuk Pięknych w Valletcie ze względu na ochronę i zabezpieczenie. Rzeźba przedstawia trójkę dzieci - ulicznych urwisów i nawiązuje do fikcyjnej postaci Gavroche, bohatera rewolucji 1832 roku, z powieści „Nędznicy” Wiktora Hugo. Nie jest to pomnik Gavroche z tej powieści, lecz wizerunek dzieci zwanych ulicznymi urwisami – to wymaga podkreślenia, czyli tzw. „Les Gavroches” – małych bojowników o wolność. Dlatego na cokole jest wyraźnie napisane „Les Gavroches” a nie Gavroche.

"Les Gavroches", kopia rzeźby Antonio Sciortino, 2000 r., Górne Ogrody Barraka w Valletcie, ilustracja z domeny publicznej: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Malta_-_Valletta_-_Pjazza_Kastilja_-_Upper_Barrakka_Gardens_-_Les_Cavroches_03_ies.jpg

Antonio Sciortino ukończył rzeźbę „Les Gavroches” w 1904, kiedy to mieszkał w Rzymie. Rzeźbę wystawiano publicznie w Rzymie i w Paryżu. Ostatecznie została zakupiona przez Society of Arts, Manufacturers and Commerce, za cenę 120 funtów i w 1907 roku stowarzyszenie to przekazało ją do Valletty. Na cokole rzeźby znajduje się napis upamiętniający jej przekazanie: „LES GAVROCHES/

BY THE MALTESE SCULPTOR / ANTONIO SCIORTINO / PRESENTED TO THE GOVERNMENT / BY/ THE SOCIETYOF ARTS. MANUFACTURES AND COMMERCE /1907”

(tłum.: „ LES GAVROCHES/ PRZEZ MALTAŃSKIEGO RZEŹBIARZA / ANTONIO SCIORTINO / PRZEKAZANE RZĄDOWI / PRZEZ / STOWARZYSZENIE SZTUK, PRZEMYSŁU I HANDLU /1907”.


Cokół pomnika "Les Gavroches", Górne Ogrody Barraka w Valletcie, ilustracja z domeny publicznej: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Malta_-_Valletta_-_Pjazza_Kastilja_-_Upper_Barrakka_Gardens_-_Les_Cavroches_01_ies.jpg

W czasie II wojny światowej dzieło to zostało usunięte z Ogrodów Barraka w celu zabezpieczenia przed działaniami wojennymi, a po wojnie wróciło na swoje dawne miejsce.

16 stycznia 1951 premier George Borg Olivier podczas podarował księżniczce Elżbiecie (późniejszej królowej Elżbiecie II) mały wykonany z brązu model „Les Gavroches”, wykonany przez Antonio Sciortino.
Wizerunek tej rzeźby pojawił się na monetach maltańskich i na monetach euro oraz na znaczku Poczty Maltańskiej.

Rzeźbę „Les Gavroches” uznaje się za najwybitniejsze dzieło Antonio Sciortino, którego twórczość i życie związane są z Włochami i z Maltą. Urodził się w Żebbuġ  i pod wielu latach pobytu we Włoszech wrócił do Valletty i od 1937 roku aż do śmierci pracował jako kurator w Muzeum Sztuk Pięknych.

Jego słynnym dziełem, jednym z kilku w Valletcie, jest Pomnik Wielkiego Oblężenia upamiętniający obronę Malty w 1565 roku  (stoi przed Sądem Sprawiedliwości). 
Dzieło to złożone jest z wizerunku trzech postaci symbolizujących Odwagę, Wiarę i Męstwo obrońców Valletty. Pomnik ten odsłonięto 8 maja 1927 roku. Wiele dzieł tego artysty jest zachowanych w zbiorach Narodowego Muzeum Sztuk Pięknych w Valletcie.

wtorek, 12 sierpnia 2025

Krwawa sygnatura. Sekret Caravaggia na Malcie

"Ścięcie św. Jana Chrzciciela", obraz olejny Caravaggia, 1608 rok, oratorium konkatedry pw. św. Jana Chrzciciela w Valletcie na Malcie (fot. z domeny publicznej: Wikimedia Commons)

 Michelangelo Merisi da Caravaggio, słynny malarz epoki baroku i wielki awanturnik,  zabił w Rzymie, na Polu Marsowym,  w 1606 roku Rannuccia Tomassino z Terni. Został za to skazany na karę śmierci,  udał się na tułaczkę trwającą do końca życia. W 1607 roku, za namową przyjaciół wylądował w Valletcie na Malcie i wstąpił do Zakonu Rycerzy Maltańskich.  Jednakże pochodząc z niższych warstw społecznych ówczesnego świata, uzyskał mniejszą rangę w zakonie, lecz doceniono jego talent.

Namalował na zlecenie zakonu obraz "Święty Hieronim piszący' oraz portret Wielkiego Mistrza zakonu Alofa de Vignacourt, który zachwyciwszy się jego zdolnościami malarskimi, zlecił namalowanie olbrzymiego obrazu olejnego "Ścięcie św. Jana Chrzciciela".

Dzieło to przeznaczono do oratorium konkatedry pw. św. Jana Chrzciciela w Valletcie. Jest to dużych rozmiarów obraz, oprawiony w bogato zdobioną ramę opatrzoną herbem de Vignacourta jako fundatora dzieła. Św. Jan Chrzciciel  jest patronem zakonu Maltańskiego, a przeznaczenie dzieła jest celowe, gdyż program ideowy i artystyczny wystroju konkatedry w Valetcie jest poświęcony temu Świętemu.

Dzieło to wzbudziło zachwyt  już na samym początku. Z wielu powodów jest nietypowe. To obraz ponury, brutalny, bo dotyczy biblijnej historii ścięcia św. Jana Chrzciciela na rozkaz Heroda.  Opowieść o tym  znajduje się w Ewangelii wg Marka (Mr 6, 17-29) i w Ewangelii wg Mateusza (Mt 14,1-12), jak również potarzana w jego apokryficznych żywotach. Herod Antypas, tetrarcha Galilei, uwięził Jana Chrzciciela, bo ten krytykował jego małżeństwo z Herodiadą, żoną jego brata Filipa. Podczas przyjęcia Heroda, córka Herodiady, Salome, zatańczyła i oczarowała go tak bardzo, że obiecał spełnić jej każde życzenie. Salome, podjudzona przez matkę zażyczyła sobie głowy Jana Chrzciciela. Herod rozkazał go ściąć i przynieść jego głowę na tacy. 

Obraz przedstawia Salome z tacą, starszą kobietę - zapewne świadka, zarządcę wiezienia, a w oknie dwie uwięzione postacie oraz kata z nożem w ręce i leżącego na ziemi św. Jana Chrzciciela. Z jego szyi spływa krew, w pobliżu której znajduje się sygnatura: „f michela” (co oznacza frater Michael Angelo, i mówi o tym, że był on już wtedy pełnoprawnym zakonnikiem). Jest jedyny w świecie sztuki europejskiej przykład takiego umieszczenie podpisu. Z tym łączy się pewien sekret. Krew jest w znaczeniu chrześcijańskim symbolem ofiary Zbawiciela, a tu w przypadku Jana Chrzciciela jej obecność połączona z wizerunkiem owczej skóry jako symbolu niewinności Baranka Bożego i czerwonego płaszcza na jego ciele będącego znakiem krwawej męczeńskiej ofiary. A to sugeruje symbolikę związaną z krwawą ofiarą Jezusa Chrystusa, którego jako Mesjasza ogłosił właśnie św. Jan Chrzciciel.

Obraz ten kryje w sobie pewien dramatyzm. Leżący obok ofiary  miecz sugeruje, że zbrodni nie ukończono, bo kat trzyma w ręce sztylet, aby dobić skazanego. Z tego wynika, że on jeszcze żył, tak jak siła rzeczy wtedy żył i cierpiał tenże artysta, na którym ciążył wyrok śmierci przez ścięcie mieczem. Caravaggio, człowiek brutalny, którego twórczość cechowała się skrajnym realizmem, mocno podkreślanym, przez światło i cień, był wrażliwą osobą. Siłą rzeczy cierpiał z powodu ciążącego na nim wyroku śmierci i zapewne z tego powodu schronił się wśród zakonników na Malcie. Żył i cierpiał, czekając na papieskie ułaskawienie. Zapewne tak bardzo cierpiał, że przedstawił siebie jako cierpiącego i dogorywającego męczennika w postaci św. Jana Chrzciciela. Artysta ten wielokrotnie w różnych swoich obrazach przedstawiał swój portret. Jeśli porównamy jego twarz znaną z portretu z Ottavia Leoniego z 1621 roku z obliczem św. Jana Chrzciciela, to możemy znaleźć pewne podobieństwa.

Czy ten św. Jan Chrzciciel jest rzeczywiście jego portretem, trudno powiedzieć, bo nie ma żadnych źródłem, które by to sugerowały, oprócz zwykłej analizy porównawczej.

Dramat Caravaggia na Malcie się nie skończył. Naraził się Kawalerom Maltańskim, jak jedni mówili z powodu bójki z innym zakonnikiem. Inną przyczyną miał być według zakonników ponoć pewien zbyt niemoralny jego obraz. Przedstawiał nagiego amora z widocznymi genitaliami. To nie pasowało do surowych obyczajów rycerzy zakonników. 

Caravaggia wydalono z zakonu i uwięziono w Forcie San Angelo w Valletcie, z którego uciekł. Dzięki pomocy przyjaciół udał się do przez Sycylię do Neapolu, mając zamiar przybyć do Rzymu.

Stracił życie dosłownie dzień przed ogłoszeniem przez papieża jego ułaskawienia. Zmarł 18 lipca 1610 roku, w szpitalu w Porto Ercole, koło Grosseto w Toskanii .

Nikt po nim nie rozpaczał, ale jego sztukę doceniano i ceniono przez następne stulecia, a obraz z Valletty jest uznawany za największe dzieło tego tragicznego artysty.


"Ścięcie św. Jana Chrzciciela", fragment obrazu Caravaggia, 1608 rok, oratorium konkatedry pw. św. Jana Chrzciciela w Valletcie na Malcie (fot. z domeny publicznej: Wikimedia Commons)



Volto Santo z Valletty. Sekret pewnego wizerunku

W bazylice Matki Boskiej z Góry Karmel w Valletcie, w bocznej nawie po prawej stronie od głównego wejścia, znajduje się mało znany, a zaraze...